notka powstaje jako kontynuacja dyskusji z twittera mojej (
twitter.com/Krzysiek_K) z
twitter.com/gw1990 i
twitter.com/Rybitzky.
Dyskusja zaczęła się od stwierdzenia kolegi gw1990: "Przestańmy się emocjonować tak bardzo tym, kto zostanie namiestnikiem Tuska. Ważniejsza jest afera hazardowa."
Ja się fundamentalnie z tym stwierdzeniem nie zgadzam. I już tłumaczę dlaczego.
Po pierwsze wbrew temu co Pan gw1990 napisał później funkcja prezydenta nie jest czysto reprezentacyjna. Jest jeszcze prawo weta (skuteczne blokowanie reform) i o czym wszyscy wiemy udział w szczytach Unii Europejskiej - nie jest to tylko reprezentowanie Polski bo na tych szczytach podejmuje się wiążące decyzje. Czysto reprezentacyjna to jest funkcja prezydenta np. w Niemczech.
A to, że kto zostanie reprezentantem PO ma dla wyścigu prezydenckiego ogromne znaczenie nie muszę chyba tłumaczyć? Bo z twierdzeniem, że kandydat PO wygra na pewno (tak napisałem wczoraj) można oczywiście polemizować. Ale wydaje się to mocno prawdopodobne.
Aha, i tak zupełnie na marginesie to szczerze się cieszę, że Tusk nie kandyduje, ale tego nie mogę w żaden sposób udowodnić

.
To była łatwiejsza część, teraz spróbuję wytłumaczyć czemu nie podnieca mnie afera hazardowa i czemu to nie jest "znieczulica" i nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "tacy ludzie jak Pan mają ją kompletnie w dupie, uznając,że to wszystko było". No i przede wszystkim czemu obraża mnie takie stwierdzenie: "Albo i nie. Bo Pan kibicuje Platformie i choćby robili najgorszy syf, to uratują Polskę przed zalewem kaczyzmu. Świetne".
Więc po pierwsze - tak głosowałem na platformę w ostatnich wyborach. Tak naprawdę to głosuję na PO odkąd ukończyłem 18 lat. Dlaczego? Bo są mi bliskie ich poglądy gospodarcze. Tak, jestem liberałem, należę do wyższej niższej klasy średniej i ta partia reprezentuje moje poglądy. Po drugie - do życia staram się podchodzić ze zdrową dawką realizmu i zdaję sobie sprawę, że tworzenie prawa jest jak robienie kiełbasy (mam nadzieję, że nie muszę wyjaśniać). I po trzecie uważam, że ludzi którzy zachowują się tak, jak na to wskazują poszlaki (niestety nie dowody), jak Chlebowski i Drzewiecki powinni być eliminowani z życia publicznego.
Wnioski:
1. Uważam, że Chlebowski i Drzewiecki powinni być ukarani wyrzuceniem z partii i w konsekwencji przy następnych wyborach z sejmu. Skazani niestety nie zostaną wskutek partactwa CBA, co niestety nie jest dziwne bo organizacją tą kierował polityk nie policjant.
2. Po drugie - nadal będę głosował na PO. Naprawdę nie rozumiem czemu mam przestać głosować na partię, która najlepiej reprezentuje moje poglądy z powodu korupcji dwóch członków tej partii. Nie będę głosował na Drzewieckiego i Chlebowskiego, ale czemu mam przestać głosować na PO? Gdyby partie miały się rozpadać z powodu afer to w stanach dawno już nie byłoby żadnej z dwóch głównych partii.
3. Spróbuję się odnieść na tyle na ile potrafię do ostaniego zarzutu. Dla mnie najgorszy syf jaki by mogła zrobić Platforma to: kompromitowanie naszego państwa w Europie, rozdawanie pieniędzy na lewo i prawo, żeby zdobyć głosy, skupianie się na rozliczeniu przeszłości zamiast na przyszłości, obrażanie i zastraszanie wszystkich dookoła. Jeśli tak zacznie się dziać obiecuje przestać na nich głosować. Na razie jestem umiarkowanie zadowolony z ich rządów i na dzień dzisiejszy nie widzę partii, na która bardziej bym chciał zagłosować.
Pozdrawiam i zapraszam do polemiki tu czy na twitterze. Teraz wybieram się w podróż powrotną do Krakowa, ale na pewno odpiszę później.
-
misha87:
Pokaż wszystkie (1) ›